Guide

Gumy nikotynowe uratowały mi życie: jak rzuciłam palenie po 18 latach

6 min read Updated March 29, 2026

Gumy nikotynowe uratowały mi życie: jak rzuciłam palenie po 18 latach

Jestem Marta Lewandowska, mam 41 lat i mieszkam w Gdańsku. Przez 18 lat byłam palaczką, a gumy nikotynowe Nicorette pomogły mi w końcu wygrać z nałogiem. To nie jest historia o sile woli. To jest historia o tym, jak znalazłam narzędzie, które pasowało do mojego życia i mojego charakteru.

Nadmorska palaczka

Śmieją się, że w Trójmieście wiatr jest tak silny, że trudno zapalić papierosa na plaży. To prawda. Ale ja nauczyłam się zapalać w każdych warunkach. W huraganowym wietrze na molo w Sopocie, w deszczu na przystanku SKM w Oliwie, w grudniowym mrozie na tarasie mojego mieszkania na Przymorzu. Palaczka to wynalazczość, jeśli chodzi o znajdowanie sposobów na zapalenie w niemożliwych warunkach.

Zaczęłam palić na studiach, na Politechnice Gdańskiej. Miałam wtedy 23 lata i byłam na trzecim roku informatyki. Tak, informatyczka, która pali. Stereotypowo to raczej kawa i energy drinki, ale u mnie był to nikotynowy nałóg. Zaczęło się od papierosów na imprezach w klubach na Długiej. Potem papierosy po zajęciach. Potem przed zajęciami. Potem w każdej wolnej chwili.

Na szczycie nałogu paliłam paczkę LM Red dziennie. Czasami uzupełniałam Slim Menthol, kiedy chciałam poczuć się “zdrowiej”. Absurd. Jak jedzenie light chipsów do obiadu z podwójną porcją frytek.

Życie z papierosem i bez

Pracuję w branży IT. Siedzę przed komputerem osiem, dziesięć godzin dziennie. Papieros był dla mnie pretekstem do wstania od biurka. Do wyjścia na zewnątrz. Do chwili przerwy od kodu, który nie chciał się kompilować, od maili, które nie przestawały przychodzić, od deadlinów, które były zawsze na wczoraj.

Mój mąż Paweł nigdy nie palił. Ani jednego papierosa w życiu. Był cierpliwy. Przez 18 lat był cierpliwy. Nie narzekał, nie stawiał ultimatum, nie groził. Po prostu cicho czekał, aż sama podejmę decyzję. I doczekał się.

Mamy dwoje dzieci. Julka ma 12 lat, Bartek ma 9. Nigdy nie paliłam przy nich. Nigdy. To była moja jedyna żelazna zasada. Wychodziłam na balkon, na klatkę schodową, na spacer. Ale dzieci wiedziały. Dzieci zawsze wiedzą. Julka powiedziała mi kiedyś: “Mamo, śmierdzisz papierosami.” Miała osiem lat i mówiła to bez złośliwości, bez oceny. Po prostu stwierdzała fakt. Ten fakt mnie zabolał bardziej niż jakiekolwiek badanie lekarskie.

Dlaczego gumy nikotynowe?

Kiedy w końcu postanowiłam rzucić na poważnie, w lipcu 2025 roku, zaczęłam od researchu. Jestem informatyczką, więc zanim podejmę decyzję, czytam dokumentację. Przeczytałam wszystko o metodach rzucania palenia. Plastry, tabletki, hipnoza, zimny indyk, akupunktura.

Wybrałam gumy nikotynowe z kilku powodów. Po pierwsze, mój nałóg był mocno oralny. Nie chodziło mi tylko o nikotynę. Chodziło o to, że moje usta musiały coś robić. Guma dawała mi jedno i drugie: nikotynę i zajęcie dla ust.

Po drugie, chciałam kontroli nad dawką. Plastry działają ciągle, przez cały dzień. Gumy mogłam brać wtedy, kiedy głód uderzał. Rano, kiedy normalnie zapaliłabym pierwszego papierosa. Po obiedzie. W stresującej chwili w pracy. Mogłam decydować, kiedy i ile.

Wybrałam Nicorette Icy White 4 mg, bo paliłam więcej niż 20 papierosów dziennie. W aptece na Grunwaldzkiej farmaceuta potwierdził, że 4 mg to właściwy wybór dla kogoś z moim poziomem uzależnienia. Kupił mi też Nicorette FreshFruit 2 mg na później, kiedy będę zmniejszać dawkę.

Dzień zero i co po nim

Wyznaczyłam datę na poniedziałek 4 sierpnia 2025 roku. Weekend przed tym dniem spędziłam na usuwaniu papierosów z mojego życia. Wyrzuciłam wszystkie paczki, zapalniczki, popielniczki. Wyprałam zasłony i narzutę na balkonie. Sprzątnęłam samochód, który śmierdział dymem tak, że zapomniałam już, jak pachnie czyste auto.

Poniedziałek rano. Budzik o 6:30. Normalnie pierwszą rzeczą byłby papieros na balkonie przy kawie. Zamiast tego wyjęłam gumę Nicorette z opakowania, przegryzłam i odstawiłam za policzek, tak jak instruowała ulotka. Smak mentolowyy, ostry, inny niż papieros. Ale po kilku minutach poczułam, jak nikotyna wchodzi. Ciało się uspokoiło. Głód zelżał.

Pierwszego dnia zużyłam dwanaście gum. Dużo, ale mieściłam się w zalecanym limicie. Każda guma dawała mi około 30 minut spokoju. Potem głód wracał i sięgałam po następną.

Najtrudniejsze momenty pierwszego dnia to przerwy w pracy. W biurze na Oliwii mamy taras na dachu, gdzie palacze wychodzą palić. Przez 18 lat spędzałam tam po kilkadziesiąt minut dziennie. Teraz zamiast na taras, szłam do kuchni po wodę. Albo na krótki spacer wokół budynku. Albo po prostu zostawałam przy biurku i żułam gumę.

Tygodnie transformacji

Pierwszy tydzień był maraton em cierpliwości. Gumy pomagały z fizycznym głodem, ale nawyki próbowały mnie złamać na każdym kroku. Kawa bez papierosa smakowała pusto. Jazda samochodem bez zapalania na czerwonym świetle była dziwna. Rozmowy telefoniczne bez papierosa w ręce były niekompletne.

Znalazłam sposób na radzenie sobie z tymi momentami. Zapisywałam się na każdy jeden. W notatniku w telefonie miałam listę: “kawa, 7:15, silny głód, wziętam gumę, przeszło po 5 minutach”. “Po obiedzie, 13:00, chciałam zapalić, wzięłam gumę, poszłam na spacer, OK”. Ta dokumentacja pomagała. Widziałam wzorce. Widziałam, że głód zawsze mija. Że żaden atak nie trwa dłużej niż kilka minut.

W drugim tygodniu zaczęłam zmniejszać ilość gum. Z dwunastu dziennie do ośmiu. Organizm protestował, ale łagodniej niż się spodziewałam. W trzecim tygodniu byłam już na sześciu gumach dziennie. Do końca pierwszego miesiąca na czterech.

Paweł zauważył zmianę jako pierwszy. Powiedział, że moja skóra wygląda lepiej. Że moje włosy pachną szamponem, a nie dymem. Że nie budzę go kasłaniem w nocy. Julka i Bartek zauważyli, że mama nie wychodzi już “na chwilę” na balkon po kolacji.

Gdańsk o zapachu morza

Październik w Gdańsku jest piękny. Złote liście na Długim Targu, zapach morza docierający od Motławy, rześkie powietrze znad Zatoki. Przez 18 lat tego nie czułam. A raczej czułam przez filtr dymu papierosowego, który przytępiał wszystko.

Zaczęłam biegać nad morzem. Plaża w Jelitkowie o szóstej rano, kiedy prawie nikogo nie ma. Piasek pod stopami, szum fal, zapach jodu. Początkowo biegałam po kilometrze. Potem po dwóch. Dzisiaj robię regularnie pięć kilometrów i nie wyobrażam sobie poranka bez tego.

Jedna z moich koleżanek z pracy, Agnieszka, dołączyła do mnie w bieganiu. Sama rzuciła palenie rok wcześniej. Stała się moją biegową partnerką i antynikotynową sojuszniczką w jednej osobie. Kiedy miałam gorszy dzień, pisała do mnie: “Jutro rano plaża?” I to wystarczało.

Schodzenie z gum

Przejście z gum 4 mg na 2 mg w październiku było łatwiejsze, niż się spodziewałam. Ciało było już przyzwyczajone do malejącej dawki nikotyny. W listopadzie ograniczyłam się do dwóch gum 2 mg dziennie: rano i po obiedzie. W grudniu jedna dziennie. W styczniu 2026 roku żadna.

Ostatnią gumę nikotynową żułam 3 stycznia 2026 roku. Sześć miesięcy po rozpoczęciu procesu. Połknęłam ją, wyrzuciłam opakowanie i to było to. Żadnej ceremonii. Po prostu koniec jednego rozdziału i początek następnego.

Moje nowe życie

Dzisiaj jest marzec 2026 roku. Nie palę od ponad ośmiu miesięcy. Nie żuję gum nikotynowych od prawie trzech. Czuję się fantastycznie.

Biegnę w sobotę Półmaraton Gdańsk. Rok temu nie weszłabym po schodach na piąte piętro bez zadyszki. Teraz trenuję do biegu na 21 kilometrów. To jest transformacja, której nie mogę wyrazić słowami.

Zaoszczędziłam ponad 4000 złotych na papierosach. Za część kupiłam sobie porządne buty do biegania Asics. Za resztę zabrałam dzieci do Energylandii. Julka powiedziała mi tam: “Mamo, fajnie, że jesteś teraz zdrowsza.” Ta dwunastolatka potrafi mi powiedzieć w jednym zdaniu więcej niż tysiąc kampanii antynikotynowych.

Jeśli czytasz to i myślisz o rzuceniu palenia, rozważ gumy nikotynowe. Nie dlatego, że są magiczne. Ale dlatego, że dają ci kontrolę. Możesz decydować, kiedy i ile nikotyny potrzebujesz. Możesz stopniowo zmniejszać dawkę w swoim tempie. Możesz żuć gumę w miejscach, gdzie nie możesz palić. To narzędzie, które pasuje do aktywnego, zabieganego życia.

Moje usta nauczyły się żyć bez papierosa. Moje płuca nauczyły się oddychać. Moje serce nauczyło się bić wolniej i spokojniej. A ja nauczyłam się, że jestem silniejsza, niż myślałam.

I ty też jesteś.